Kluczowe wnioski

Cztery wnioski, które warto znać przed kolejną rundą negocjacji

1Dostępność produktu to nie stała liczba — to rytm tygodnia

Na początku tygodnia (poniedziałek–wtorek) dostępność badanych SKU wynosiła 90,6%. Do czwartku–piątku skoczyła do 99,9%. Niemal wszystkie braki towaru odnotowane w całym badaniu — 93 na 94 — wystąpiły właśnie w pierwszej fali. Sklepy najwyraźniej uzupełniają półki w środku tygodnia, a jednorazowy audyt przeprowadzony w poniedziałek pokaże zupełnie inny obraz kategorii niż ten sam audyt w czwartek.

Najbardziej wymowny przykład: Primavera 1l notowała zaledwie 52% dostępności w pierwszej fali i wróciła do pełnej dostępności w drugiej.

2Ceny są stabilne — różnice biorą się z sieci, nie z dnia tygodnia

W przeciwieństwie do dostępności, ceny poszczególnych SKU pozostawały niemal identyczne między falami. To ważna informacja porządkująca: jeśli produkt kosztuje inaczej w różnych sklepach, winna jest sieć i jej polityka cenowa — nie moment pomiaru.

3Gazetka obiecuje, sklep nie zawsze dowozi

To najbardziej praktyczny wniosek z całego badania. 27,3% promocji zapowiedzianych w gazetce nie pojawiło się w sklepie w dniu wizyty. Skala problemu różni się drastycznie w zależności od kategorii i sieci:

Kategoria wody: aż 51,1% promocji niezrealizowanych Sieć Dino: 48,9% rozbieżności Sieć Biedronka: najrzetelniejsza — 82,9% zgodności

Na poziomie pojedynczych SKU różnice są jeszcze bardziej wyraziste. Cisowianka 1,5l — mimo częstego typowania do promocji (79 zapowiedzianych wizyt promocyjnych) — nie miała pokrycia w sklepie w 53,2% przypadków. Dla kontrastu, Black Original, Tymbark i Dzik Energy Classic zrealizowały każdą zapowiedzianą promocję co do jednej.

4Ekspozycja dodatkowa to osobna gra — i Biedronka ją wygrywa

Poza regałem głównym audytorzy sprawdzali też dodatkowe punkty ekspozycji: lodówki, palety, kosze, końcówki regałów — łącznie 2278 obserwacji. Udział ekspozycji obrandowanych marką wahał się od 82,5% w Biedronce do zaledwie 42,3% w Aldi. To pokazuje, że sama obecność produktu na półce to dopiero połowa obrazu — druga połowa rozgrywa się w przestrzeniach dodatkowych, które łatwo przeoczyć bez systematycznego audytu.